Site logo

"Marato艅czyk II"

By艂 raz sobie Marato艅czyk,
Co mia艂 werwy st膮d po Olsztyn.
Biega艂, je藕dzi艂 na rowerze -
Ka偶dy m贸wi艂: “ja nie wierz臋!”,
Bo ten pan wysportowany
By艂 ju偶 troch臋 podstarza艂y!
Wszyscy ludzie z miejsca mdleli,
Gdy swym wiekiem si臋 podzieli艂!

No bo kto by w to uwierzy艂,
呕e on dinozaury prze偶y艂
I 偶e widzia艂 na swe oczy,
Jak sam B贸g po Ziemi kroczy?
Raz si臋 rowerzysta puszy艂,
呕e T-Rexa biega膰 uczy艂!
Gdy mu rzek艂em: “z palca wyssa艂!”,
On mi pr臋dko zdj臋cia wys艂a艂!

Lecz gdy s艂ysz臋 marudzenie
Tych, co cofn膮膰 chc膮 starzenie,
Naraz widz臋 obraz grozy,
Jak膮 nasz staruszek tworzy:
Dla skarb贸wki by膰 pogromem
I kr贸lewskim w艂ada膰 tronem -
Niejednego to marzenie,
A pan biegacz ma to w cenie!

Wszystkie Gra偶ki i Barbary
Zap艂akane chodz膮 ca艂e,
Bo zmuszone do nadgodzin,
Kiedy tylko ten przychodzi.
Wszystkie faksy oraz ksera
Ca艂膮 dob臋 t艂ocz膮 zera!
Ca艂y sztab si臋 zbiera t艂umnie,
By si臋 zmie艣ci艂 wiek w kolumnie!

Kiedy艣, gdy swe moce zdradzi艂,
Pomys艂 mi si臋 pr臋dko zjawi艂,
Aby powzi膮膰 plan misterny,
Co by lud m贸g艂 wyrwa膰 z cierni:
W dzie艅 nast臋pny, tu偶 przed bast膮,
ZUS u progu Waldka zasta艂.
Ledwo baby go dostrzeg艂y,
Do socjala p臋dem zbieg艂y!

Tylko pani Zosia m艂oda
Nie wiedzia艂a, gdzie si臋 schowa膰,
Wi臋c z kultur膮, cho膰 ciut spi臋ty,
Zwr贸ci艂 si臋 o dokumenty,
A gdy m膮ci艂 jej uwag臋,
Na klawisze wyla艂 kaw臋!

Jej komputer wnet zwariowa艂:
Dane Waldka chcia艂 drukowa膰!
Wtem si臋 uni贸s艂 szum za 艣cian膮;
Pani Zosia w strach ubrana:
Wszystkie ig艂y i g艂owice
Unisono graj膮 wyciem!
J臋cz膮 kartek podajniki!
T艂oczki skacz膮 w rytm muzyki!
W holu kubki i donice
Brz臋kiem goni膮 za tym biciem!

Wreszcie sza艂 nieposkromiony
Wywo艂uje wygi z nory.
Jak nie zaczn膮 bi膰 na alarm!
Wreszcie jedna, niby cwana
Za s艂uchawk臋 szarpie 偶wawo
I technik贸w wzywa stado…

Trwa w drukarni rozeznanie:
Od艂膮czyli zasilanie,
Lecz na tak utarte sceny
ZUS-machina ma systemy.
Trach! Zatrz臋s艂y si臋 komnaty:
To ruszaj膮 agregaty!
Na to junior ruchem wartkim
Z podajnik贸w zrywa kartki.
Kr贸tko trwa艂a szcz臋艣cia chwila:
Hyc, przez okno da艂 ju偶 dyla -
Tunel wyplu艂 mu nad g艂ow膮
Pod ci艣nieniem ryz臋 now膮!

Gdy pomys艂y si臋 sko艅czy艂y,
Wtem si臋 uni贸s艂 po偶ar 偶ywy,
A z nim wszystkie pracownice
Opu艣ci艂y ZUS w panice!
Zaraz: huk! i trach! i 艂omot!
W kuli ognia urz膮d p艂on膮艂!
Tik - zapad艂a si臋 pod艂oga -
Tak - budynek eksplodowa艂 -
Tik - zziajana prezesowa -
Tak - w r臋kawie 艂zy ju偶 chowa!

“A! Wybi艂a twa godzina!” -
Naraz 艣piewa膰 t艂um zaczyna!
Urz膮d w ludziach widzia艂 wrog贸w,
Wi臋c si臋 zbroi艂 a偶 do grobu,
Bo nie 艣ni艂a im si臋 w g艂owach
Pana Waldka moc wiekowa!

Jakie偶 losy tej ikony?
Lud domaga艂 si臋 korony!
Wszyscy, kt贸rych urz膮d z偶era艂,
Wyznawali re偶ysera.

Wiwat nie m贸g艂 trwa膰 po wieki:
Ruszy艂 oddzia艂 ju偶 bezpieki!
Rz膮d mundur贸w niby fala
Wszystkie 艣cie偶ki pragnie zala膰.
Cho膰 si臋 zi艣ci艂 plan bojowy,
Nie s膮dzi艂y t臋gie g艂owy,
呕e - cho膰 z zewn膮trz muzealny,
By艂 pan Waldek w pe艂ni sprawny!
Jednym blok prze艂ama艂 susem,
Drugim zr贸wna艂 si臋 z wie艣busem,
A kierowc臋 pozdrawiaj膮c,
Pomkn膮艂 mi臋dzy drwa jak zaj膮c!
Tam blokad臋 ustawion膮
Bez problemu - cyk! - pokona艂.
Jak, pytacie? Ca艂kiem zgrabnie:
Wzrok w ciemno艣ci lasu blaknie,
Wi臋c w konturach mundurowych
On kibic贸w dostrzeg艂 nowych,
Tote偶 zacz膮艂 bez wahania
Autografy im wytrwania膰!
Zamieszanie wznieci艂 du偶e,
A spostrzeg艂szy, 偶e to str贸偶e,
Palcem wskaza艂 mew臋 zdech艂膮 -
Czmych! Po wolno艣膰 bieg艂 ju偶 rych艂o!

I cho膰 dziw to ponad dziwy,
Umkn膮艂 w艂adzy starzec siwy!

Tym te偶 trudniej o porz膮dek,
呕e si臋 rz膮du lud sta艂 s膮dem
I 艣ladami re偶ysera
Zacz膮艂 m艣ciwe plony zbiera膰.
Lustrowano politsyn贸w
Wszystkich partii i re偶im贸w;
W艂adcze dot膮d g臋by szczurze
Zakopano w jednej dziurze!
By historii domkn膮膰 ko艂o,
Czwart膮 Polsk臋 og艂oszono,
Kt贸rej tronem bez podzia艂u
Stary Waldek mia艂 si臋 zaj膮膰!

Jednak w dzie艅 ceremonia艂u
G艂o艣ny szept ogarn膮艂 nar贸d:
Od Pomorza po Podhale,
Bowiem nie m贸g艂 nikt go znale藕膰!
Przeszukano wsze piwnice,
Parki, domki i przecznice!
Gdy na bie偶ni go dopad艂em…
Swych regalii zrzek艂 si臋 nagle,

“Gdy偶 mu skromno艣膰 nie pozwala
Nad rodow贸d si臋 wychwala膰!”

Wie艣膰 wstrz膮sn臋艂a Polsk膮 ca艂膮,
Zemsty za艣 anarchia kar膮.
Polska… trupem leg艂a wt贸rnie,
Przez zbyt wiele zer w kolumnie…

By艂 raz sobie Marato艅czyk,
Co mia艂 si艂臋 kraj po艂膮czy膰…

Utw贸r napisany 16.09.2024 r.